Czego boją się spedytorzy?


Spedytorzy
Spedytorzy

Czego boją się spedytorzy?

Dyskusje panelowe podczas rozmaitych forów i kongresów mają to do siebie, że zwykle biegną innym torem niż ułożyli sobie ich moderatorzy. Nie inaczej było podczas Forum Gospodarki Morskiej Gdynia 2016 w części poświęconej szeroko pojętej logistyce morskiej. Zamiast ogólnych refleksji na temat kondycji branży, spedytorzy, uczestniczący w panelu dość precyzyjnie wyłuszczyli zgromadzonym, co ich trapi i jakie mają obawy.

Spedytorzy to z natury i z racji wykonywanej profesji twardzi i odpowiedzialni ludzie, których nie jest w stanie zrazić byle niepowodzenie. Jednak i oni mają swoje granice wytrzymałości, takoż… granice absurdu. Za taki paneliści uznali znowelizowaną ustawę o podatku od towarów i usług (VAT), wprowadzającą do polskiego ustawodawstwa zasadę odpowiedzialności solidarnej. W największym skrócie: niesolidny importer nie płaci, to ma to za niego zrobić… agent celny. Wszyscy zgodnie przyznawali, że to dość specyficznie pojmowana sprawiedliwość.

Jeden z uczestników panelu zauważył, że już teraz, nie chcąc ponosić kosztów za niezawinione przez siebie szachrajstwa, organizatorzy procesu spedycyjnego towary, będące przedmiotem wymiany handlowej, odprawiają w zagranicznych portach, np. w Hamburgu. W ten sposób, zamiast zasilać rodzime budżety, korzystają z nich zawsze pragmatyczni Niemcy (więcej o możliwych konsekwencjach nowych przepisów była mowa we wpisie Larum spedycji i agencji celnych). Regulacja, przemycona poniekąd – to moje określenie, nie dyskutantów – do systemu prawnego przy okazji implementacji Unijnego Kodeksu Celnego, generalnie wydaje się spędzać sen z powiek przedstawicieli branży morskiej. Równie negatywnie oceniono pomysł powołania Krajowej Administracji Skarbowej – zunifikowanego tworu, składającego się z celników i służb podatkowych (pisaliśmy o tym niedawno w Celnicy wpadają w popłoch). Na agendzie znalazły się też między innymi TEN-T, porty 24 i ważenie kontenerów, ale dwie godziny, przeznaczone na panel, okazały się zdecydowanie zbyt krótkim czasem na analizę dylematów regulacyjnych, w obliczu których stają ostatnio spedytorzy, armatorzy i agencje celne.

Konkluzja dyskusji? Zbliżamy się do granicy przeregulowania branży TSL, ale zaadaptowanie się do nowych realiów regulacyjnych i rynkowych jest dla spedytorów jedynie kwestią czasu. W myśl zasady, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni” 🙂


No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *