Intermodalne porty na Wiśle – pomysły na żeglugę

Kampania samorządowa wkracza w decydującą fazę i nie mogło zabraknąć pomysłów związanych z transportem. Wiele ośrodków z dostępem do rzek dyskutuje i rozważa możliwość postawienia portów do żeglugi śródlądowej. Czy intermodalne porty są rzeczywistością czy to tylko kiełbasa wyborcza i życzenie kandydatów?

Intermodalne porty są ważnym aspektem kampanii samorządowej bo wpisują się w plany rządu centralnego. Ten zapowiada, że żegluga śródlądowa będzie jedną z największych inwestycji związanych z transportem w powojennej Polsce. Niektóre ośrodki przyklaskują na myśl o tym pomyśle, jednak nie do końca wiedzą, że może to być tylko bliżej nieokreślona utopia. Czy naprawdę opłaca się tworzyć intermodalne porty?

Wszystko zależy od rzeki

Oczywiście, odpowiedź na pytanie wyżej nie jest jednoznaczna. Zależności dotyczących budowy portu na rzece jest wiele. Wszystko zależy od kosztów budowy takiej jednostki, ukształtowania terenu, dróg dojazdowych, umiejscowienia najbliższych torów kolejowych, głębokości rzeki i zapotrzebowania na usługi takiego portu. Intermodalne porty nie będą więc powstawały jak grzyby po deszczu.

Niekiedy budowa portu może kosztować nawet miliard złotych. Skąd takie wyliczenia? Spójrzmy na Wisłę. Jej dno jest w wielu miejscach bardzo zaniedbane i wymaga gruntownego odnowienia. Dodatkowo, ukształtowanie terenu i pobliskie drogi nie pozwalają na łatwe wybranie miejsca na port. Drogi dojazdowe to też inna bajka, bo powinny mieć sporą przepustowość (korzystać z nich będą głównie auta ciężarowe). Na koniec miejsce musi być wybrane w pobliżu torów kolejowych, by można pociągnąć do portu nitkę dla składów towarowych. Port musi być naprawdę solidnie przygotowany.

Intermodalne porty mogą konkurować

Inwestycja może się jednak nie zwrócić. Są w Polsce ośrodki (np. Bydgoszcz i Toruń), które bardzo aktywnie ze sobą konkurują pod względem politycznym i gospodarczym. Idąc za tym przykładem – rząd zapowiedział, że w województwie kujawsko-pomorskim będzie inwestycja w porty intermodalne. Zapowiedziano, że miejscem wybranym na port będzie jedna z podbydgoskich miejscowości. Oczywiście, uaktywniło to inne ośrodki zainteresowane tematem w których rozpoczęła się gorąca – szczególnie w czasie kampanii samorządowej – dyskusja dotycząca budowania kolejnego portu, w pobliżu tego bydgoskiego.

Tymczasem, działając na konkretach, możemy z łatwością przewidzieć, że obydwa porty przestałyby na siebie pracować, jeżeli dzieliłoby je od siebie kilkadziesiąt kilometrów. Zapotrzebowanie na żeglugę śródlądową nie jest jeszcze tak duże, żeby jednostki powstawały tak blisko siebie. Kiełbasa wyborcza działa jednak na odbiorców, gdyż przyciąga nowymi miejscami pracy i możliwością sporych zarobków dla miasta.

Żegluga śródlądowa – zacznijmy od początku

Porty na rzekach to jednak jeden z ostatnich punktów dobrze rozwiniętej żeglugi. Podstawa to przygotowanie rzek do przewożenia i transportu sporych jednostek pływających z ogromnymi ładunkami. Tu na razie nie jest dobrze, bo – jak pokazują liczne badania – tylko niewielka część polskich akwenów jest dostosowana do transportu rzecznego.

W tym momencie łatwiej jest jednak mówić o ośrodkach, których budowa byłaby widoczna gołym okiem. Nie warto jednak wszystkich zapowiedzi traktować w pełni realnie – plany te odpłyną prawdopodobnie z końcem kampanii wyborczej.