Transport drogowy nie ma lekko – jaka jest przyszłość?

Spedytorzy i firmy transportowe nie mają łatwego życia. Przewidywania dla branży są trudne, a w przyszłości rządzący w krajach Unii Europejskiej mogą utrudnić jeszcze działalność. Niekiedy problemy mogą pojawiać się przez przypadek – np. przez wolny dzień 12 listopada.

Transport drogowy może zostać postawiony pod ścianą. Choć z jednej strony rozwija się technologia przewozu towarów drogami, to z drugiej firmy transportowe spotykają się z kłodami rzucanymi przez rządy państw wspólnoty. Nie są to działania wymierzone bezpośrednio w nich, ale w grze politycznej to oni dostają rykoszetem.

W branżę uderzają międzynarodowe wyznaczniki, nowe prawa krajów członkowskich i spodziewany brexit. Dokładają też polscy rządzący – transport drogowy może stracić setki milionów złotych na jednym dniu wolnym, do którego nikt nie jest przygotowany.

Transport drogowy – duże problemy

Firmy transportowe zmagają się przede wszystkim z ogromnymi i wzrastającymi kosztami utrzymania swoich przedsiębiorstw. Transport drogowy to branża, która wymaga ogromnych nakładów finansowych i te niestety później odbijają się na przedsiębiorcach czkawką. Nie ma co wspominać o ciągłych i rosnących cenach paliwa (na wielu stacjach cena ropy naftowej znacznie przebiła już cenę benzyny). Rok w rok rośnie koszt utrzymania pracownika, cena za wymagane pozwolenia i biurokracja w krajach Unii Europejskiej.

Podawaliśmy ostatnio przykład Niemiec, które z pozoru walczą z napływem opakowań produktowych. Oczywiste jest, że odbije się to na kondycji polskich firm transportowych. Największy problem może dopiero jednak nadejść – to oczekiwany, ale dalej dla wielu nieprawdopodobny brexit. Ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii z Unii oznacza ogromny problem dla naszych firm. Transport drogowy ucierpi na tym z wielu względów – po pierwsze, na terenie Królestwa Brytyjskiego przestaną obowiązywać przepisy unijne, w niektórych przypadkach korzystne dla firm.

Polskie firmy są liderem jeżeli chodzi o branżę transportu drogowego w Wielkiej Brytanii. Brak polskich ciężarówek będzie oznaczał ogromny spadek obrotów. Kontrole na granicach zwiększą koszty i mogą doprowadzić do braku realizacji niektórych terminów. To wszystko podniesie ceny transportu.

Transport drogowy – problemy mniejsze

Żeby tego było mało, do koszyka kłopotów dokładają się też polskie władze. Projekt ustawy, który gwarantuje 12 listopada, jako dzień wolny może odcisnąć na polskich przedsiębiorcach spore piętno. Jeden dzień opóźnień w dostarczeniu towarów (nie z winy kierowców, a z braku potrzebnych pracowników biurowych) może oznaczać kolosalne straty dla całej branży.

Taka sytuacja doprowadzi oczywiście do zwiększenia się zadłużenia polskich przedsiębiorców z sektora transportu drogowego. Tu już nie jest kolorowo, bo w ciągu ostatniego roku wzrosło ono o 40 procent w skali całego kraju.

Można więc zacząć zastanawiać się, dlaczego Polska, która jeszcze niedawno była światowym potentatem w ruchu samochodów transportowych dziś zmaga się z tak wielkimi problemami. Tylko odpowiedź na to pytanie gwarantuje spokojną odbudowanie branży i powrót na drogę sukcesu. W innym przypadku problemy będą się nawarstwiać, a przedsiębiorcom będzie coraz trudniej wyjść z dołka.